Menu

Baba na wozie...

Varia

Wpisy otagowane : zamek-w-Lesku

baba i zamek w Lesku

chattra

Bieszczady pożegnały nas prawdziwą „solinną” ulewą. Lało jak z cebra, a my wypatrywałyśmy pomiędzy tymi strugami wody na szybie śladów drogi. Kiedy jednak kolejne zakręty zaczęły przypominać bardziej Siklawę niż asfaltową drogę, stanęłyśmy na poboczu.

Widok był zwyczajny. Z prawej strony sklep, z lewej jakiś urzędniczy budynek, przed którego wejściem siedział w samochodzie mężczyzna, oczekujący jak królewicz z bajki na swoją wybawicielkę (przybyła i owszem, dzierżąc w swej dłoni rozpostarty parasol), przed nami przystanek, a wszędzie dookoła dżdżu dla kani powiedziałabym że  w nadmiarze. 

W końcu kania chyba okazała się wystarczająco nasycona, bo można było pojechać dalej, brnąc w obfitą siąpawicę.

Kiedy dotarłyśmy do Leska, wypatrywałam tamtejszego zamku. I w końcu udało mi się zobaczyć drogowskaz do niego. Skręciłyśmy zatem w boczną uliczkę i wytoczyłyśmy się z samochodu wprost w ulewę.

Przeskakując kałuże i omijając spływające ulicą strumyczki, dotarłyśmy do parku (park należał oczywiście do otoczenia zamku i sam był wiekowy, i bardzo ładny). Kierując się drogowskazem poszłyśmy w dół. Cały czas wypatrując zabytkowego zamku. Wcześniej minęłyśmy jakąś białą (a właściwie już troszeczkę poszarzałą)niepozorną budowlę. Uznałyśmy, że to nie jest poszukiwany przez nas zamek i poszłyśmy dalej. Dotarłyśmy po schodkach w pobliże amfiteatru – on też nie wyglądał na zabytkowy;):) Skręciłyśmy więc w lewo. Tam chociaż mniej padało. Dotarłyśmy do jakichś budynków, ale tam też zamku ni widu, ni słychu. Zawróciłyśmy.

Obok ogrodzenia szarawego budynku stała tabliczka z cytatem. To nasunęło nam podejrzenia, że być może to TUTAJ. Tym bardziej, iż drogowskaz też wskazywał ten kierunek.

Minąwszy bramę, stanęłyśmy naprzeciw… owego szesnastowiecznego zamku w Lesku. Niezbyt przypominał on zabytek z owego czasu, bardziej jakiś romantyczny dworek z XIX w. i to w dodatku oszpecony blaszanym dachem. Uroku nie dodawał też rozbłocony wjazd i remontowany dach wieżyczki. Widać jednak było, że należała ona do starszej części zamku. Obok można było również dostrzec ścianę ewidentnie należącą do dawniejszej epoki. Urokliwy był także portal nad drzwiami do, jak przypuszczam, starszej części budowli.

Przypuszczam też, iż po wymianie dachu na bardziej gustowny, zameczek wyładnieje. Obecnie nie zrobił jednak na mnie (a właściwie na nas)oszałamiającego wrażenia. Może w innym czasie, przy innej pogodzie…



© Baba na wozie...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci