Menu

Baba na wozie...

Varia

myśli złapane

krótka refleksja "opasożytnicza"

chattra

Ludzie manipulują. Eee tam... żadna nowość. Tyle napisano na ten temat książek. Całe stosy.


Ludźmi manipulują. To też wiemy. Manipulują nimi inni ludzie, instynkty, hormony. Ale też, jak się okazuje pasożyty, wirusy i bakterie. Serio?


Serio, serio. Jestem świeżo po lekturze dwóch pasjonujących książek: "Historii wewnętrznej" Giulii Enders i "Pasożytów w twoim mózgu" Kathleen McAuilffe i przyznam, że mocno mnie one zainspirowały i zastanowiły. Bo, jak to w końcu jest, my to my, czy my, to oni? Brzmi nieco schizofrenicznie, nieprawdaż?


Spryt pasożytów w zdobywaniu dostępu do kolejnych żywicieli, ich podstępy i ciągły rozwój są zaskakujące. Nawet nie wiedząc o tym, prowadzimy z nimi wojny, zawieramy sojusze, "podpisujemy" rozejmy.


Nasze "zachcianki" okazują się nie do końca naszymi, nasze decyzje mogą być podejmowane za "podszeptem" jakiegoś intruza, a jak się okazuje, nawet wymioty w pierwszej fazie ciąży mają swoje uzasadnienie. Podobnie jak stany depresyjne lub skłonności do brawury.


Krótko mówiąc, możemy poczuć się prawie jak bohaterowie literatury sf. Brrr...

 

Marmolada z burakiem na zebrze – o kulturze jazdy polskich kierowców.

chattra

Jeżeli ktoś myśli, że zebry zostały namalowane na ulicach ku czci obchodów Dnia Sawanny, jest w błędzie. Nie służą one także przypomnieniu o tym, by nie dokarmiać zwierząt w zoo. Ba. Nie są nawet po to, żeby odwracać uwagę od kiepskiego na ogół stanu dróg.

To po co u licha są malowane pasy na przejściach dla pieszych?

Zagadka ta nurtuje mnie od wielu lat. W Polsce. Bo w krajach cywilizowanych dość szybko znalazłam na nią odpowiedź. Tam służą one bezpieczeństwu pieszych.

Pieszy pojawiający się tam przy pasach, jest czymś w rodzaju czerwonego światła, na widok którego należy się zatrzymać. Zebra oznacza bowiem PIERWSZEŃSTWO PIESZEGO. Już widzę to zdumienie na twarzach naszych rodzimych zmotoryzowanych (nie zapominajmy, że Polacy to przecież wszyscy jak jeden mąż „świetni” kierowcy) – naprawdę?

W tej chwili opadają mi ręce.

Ale zagadka nadal pozostaje nierozwiązana. Skoro nie dla bezpieczeństwa pieszych, to po co?

Już wiem! Żeby wkurzać polskich „kubiców” (celowo z małej litery). Jedzie sobie bowiem taki jeden z drugim (lub jedna z drugą) rozbujany, w dźwiękach zmysłowo mruczącego silnika, i nagle pojawia mu się przed maską ten straszny „roszczeniowy” pieszy.

Musi wtedy wyrwać się z transu i wykazać refleksem. Zależy mu na szybkim naciśnięciu hamulca, bo zderzenie może zniszczyć karoserię ukochanego pojazdu. A to są KOSZTY.

Bywa, że zamiast kończyny dolnej aktywuje górną, naciskając klakson. Sygnał dźwiękowy może jednak sparaliżować ofiarę i zamiast ucieczki, może rozpłaszczyć się ona na metalu zderzaka lub szybie. I to też KOSZTY.

No i najważniejszy chyba powód - ruszanie po hamowaniu zużywa więcej paliwa. A to znowu KOSZTY.

Czyli tradycyjnie, gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, chociaż na pewno jakiś odpowiednio zakuty pod karoserią łeb mógłby podać inne wytłumaczenie.

Ale czemu to ja się tak czepiam bidulków w tym nowym roku?

Bo niedawno znów zdarzyło mi się uniknąć losu marmolady, dzięki wyszkolonemu ograniczonemu zaufaniu wobec użytkowników polskich dróg. Na szczęście widok zatrzymującego się przed pasami samochodu nie wywołuje u mnie szoku, skutkującego ślepym wkraczaniem na jezdnię, gdyby tak było, już dawno przeżyłabym spotkanie pierwszego stopnia z obiektem niekosmicznym, lakierowanym i twardym.

I tym razem mój instynkt nie zawiódł. Zobaczyłam tylko mknący przed nosem samochód, mijający mnie i przepuszczające mnie auto. Po raz kolejny pożałowałam, że nie mam ciała o pancernych właściwościach Hulka. Miło byłoby zobaczyć kasatę wozu buraka na własnym biodrze.

Przerażające, że takich buraków nie brakuje. Człowiek przechodząc przez pasy, musi mieć oczy dookoła głowy, nigdy bowiem nie wiadomo, skąd wyłoni się kolejny „król szos”.

Do dzisiaj nie zapomnę slalomu I. na pasach między samochodami, z których żaden, podkreślam ŻADEN!!!, nie raczył się zatrzymać. Może i I. jest szczupła, ale żeby była niewidzialna?!!!

Albo ostatnio nagłośniona historia z policjantką, która wykonała niebezpieczny manewr w celu zmuszenia starszej pani do szybszego przechodzenia przez pasy. Na szczęście incydent ktoś sfilmował i wariatkę drogową ukarano.

Bądź historia mojej znajomej, która na pasach została chamsko zwyzywana przez kierowcę, bo… ośmieliła się przechodzić tamtędy na drugą stronę. Co za „bezczelność” z jej strony. Piesza na pasach, nie do pomyślenia.

To tylko kilka przykładów. Nawet nie chce mi się ich więcej podawać, bo są tak liczne, że można by z nich spore tomisko spisać.

Ostatnio powstała moda na kamerki w samochodach. Myślę, że powinna nadejść moda na kamerki dla pieszych. Ileż by naszych buraczanych kierowców uczciwie nazbierało punkty karne i słusznie dostało mandaty.

Szczególnie mam na myśli drogi, gdzie pieszym naprawdę trudno przedostać się na drugą stronę, a nie jest ich aż tak dużo, żeby utrudniali płynność ruchu. Bez sensu jest wówczas wygłupiać się z budowaniem podziemnych czy nadziemnych przejść – dodam jeszcze, że wcale nie tak fajnie pokonywać mnóstwo schodów tylko dla wygody kierowców. Winda to raczej unikatowe zjawisko. Nie wszyscy ludzie są sprawni i młodzi.

Ciekawe, kiedy wreszcie piesi przestaną być obywatelami drugiej kategorii?

 

motyw muzyczny reklamy, który sprawił, że reaguję prawie jak pies Pawłowa

chattra

Melodia ostatnich świąt? „Cicha noc”? Nie. „Lulajże Jezuniu”? Skądże. To może chociaż „Last Christmas”? Pudło.

To co, co tak wpadało w ucho? Wpadało i drążyło. I zapuszczało korzenie. No co?

„Włączamy niskie ceny!”

Reklama Media Expert, wyskakująca średnio co pół godziny, z twarzą… nie, nie Marylin Monroe a Eweliny Lisowskiej.

Czuję się zaprogramowana, także podprogowo. Jak zobaczę napis Media Expert, to na pewno zacznę nucić… a być może i rzucę się w wir zakupów? Kto wie, jak daleko sięga muzyczna hipnoza?;)

© Baba na wozie...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci