Menu

Baba na wozie...

Varia

Odważny jak gołąb? ;)

chattra

Jakiś ptasi okrzyk powitał mnie na parkingu. Co u licha? Pawie? Niemożliwe. Ale przecież tak znajomo zabrzmiało. Skoro nie paw, to…

Myśl popłynęła w stronę gardła i, przybrawszy względnie wyjściowy wygląd, wychynęła na świat. I oczywiście znalazła odpowiedź.

Wykluczony paw odszedł obrażony, a jego miejsce zajęły… sokół… orzeł… a może jednak równie łowna kania?

Drżyjcie gołębie – huczał głos… oczywiście w ptasim języku, dobywający się z… głośnika (wtedy nastąpiło pstryknięcie w mojej pamięci;):))

A one? Nadal siedziały sobie na swoich miejscach pod dachem, wciąż nawożąc tereny położone niżej i zupełnie nic sobie nie robiąc z głośnego wrzasku. A jak wspomniała I., jeden znalazł sobie kiedyś dogodną pozycję… Gdzie? Oczywiście na głośniku. :)

Jakoś mnie to nie zdziwiło. Jeszcze nie spotkałam gołębia, który by zrezygnował z przyjemności opróżniania jelit na rzecz ucieczki przed dźwiękiem bez obrazu. Wszak ptaki to wzrokowcy, nieprawdaż? ;)



Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • wodrysiek

    Tych głośników też się wrony nie boją. Tak samo srają jak srały.

  • chattra

    @Wodrysiek

    Racja:)

© Baba na wozie...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci